Jest to strona o jednym tylko
gatunku, o Ariocarpus agavoides.
Do niedawna jeszcze ten Ariocarpus występował pod
nazwą gatunkową
Neogomesia agavoides.
W uprawie Ariocarpus agavoides,który uprawiany na własnych korzeniach nie stwarza żadnych problemów, dopiero przy szczepieniu pojawia się mały problem.
Z podkładką dla A. agavoides nie ma problemu, chętnie z tym kaktusem zgadzają się mieszance Echinopsis eyresi i rośliny długo na nich żyją, wcześnie kwitną, u mnie po dwóch latach, nie deformują rośliny, no może jest tylko zbyt zielona. A. agavoides na własnych korzeniach jest szaro zielony a szczepiony żywo zielony. To jedyna niedogodność moim zdaniem ale na innych podkładkach jest tak samo tylko wzrost wolniejszy.
Gdzie więc problem, siewki trzeba szczepić jak najwcześniej z dwóch powodów, jednym jest to że rośliny mają dość szybko "zdrewniałe " wiązki przewodzące i niezbyt chętnie w późniejszym okresie się przyjmują a drugim który pojawia się już w dwa miesiące od siewu to ten że młode rośliny jeszcze dość małe mają już długie brodawki które bardzo utrudniają przyczepienie i przyciśnięcie małej siewki do podkładki.
Ja szczepię tak - mały instruktaż. - kliknij tu !
Wymyśliłem więc metodę jak go zaszczepić. Wszystko widać na zdjęciach, nie będę więc już szczegółowo opisywał. Dodam tylko, że ta śmieszna pętelka na końcu tej łapki przyciskającej jest bardzo ważna, właśnie tam wchodzi rożek agavoides nie przeszkadzając w niczym . Jeżeli szczepienie się uda co najdalej za dwa tygodnie będzie widać, to za dwa lata macie duże jak dorosłe ( w moich warunkach 7cm średnicy ) rośliny.
Widać ze maleńka siewka juz przyrosła i można aparacik do szczepienia zdjąć lepiej z tym poczekać do momentu aż podkładka jak na zdjęciu sie wypełni
Podkładka jest jeszcze zapadnięta a roślinka jeszcze nie ma pewnych oznak wzrostu aparacik nadal jest potrzebny.
Czasem po szczepieniu warto wypić piwo wtedy możemy jednorazowy kubek wykorzystać do przykrycia szczepienia to na pewno zwiększy szanse małej siewki.
Teraz wystarczy poczekać dwa lata i mamy bardzo ładnie ukształtowane juz z pakami rośliny
Można też szczepić brodawki tego Ariocarpusa. Na zdjęciu poniżej widoczna jest zaszczepiona brodawka u której podstawy pojawiaja sie zaczątki nowej roślinki. Widać wyrażnie pierwsze ciernie.
Po jakimś czasie widać już normalnie ukształtowaną roślinę, mając nawet mały zdrowy kawałek rośliny nie rezygnujmy możemy się w ten sposób dochować normalnej rośliny. Zdjęcie poniżej.
Jeżeli w wysiewie zdarzy się siewka bez chlorofilu trzeba ją jak najszybciej zaszczepić, na własnych korzeniach nie da sobie rady. Choć czerwone lub innych kolorów siewki Ariocarpus czasem się zdarzają to Ariocarpus agavoides kolorowy to wyjątkowa rzadkość na zdjęciu widać, że zaszczepiony odwrotnie dół siewki tak cennej roślinki żaden kawałeczek nie może się zmarnować
A tak wyglądaję te czerwone siewki po roku.
Czasami zdaża się że z różnych przyczyn zaczyna psuć się podkładka na której zaszczepiliśmy siewkę. Przeszczepienie siewki tego Aricarpusa w zasadzie nie udaje się. Można wtedy spróbować sposobu jaki widac na poniższym zdjęciu. Ucinamy podkładke tak wysoko aby uzyskać zdrowe miejsce i zaszczepiamy to na nowej podkładce. Mamy swego rodzaju ''sandwicha'' - nowa podkładka, stara podkładka i siewka.Tą metoda udało mi się uratować już nie jedną roślinę.
Teraz może pokażę jak wyglądają efekty szczepienia w temacie kwitnienia szczepionych roślin.
Szczepione rośliny różnią się troche od tych hodowanych na własnych korzeniach. Są bardziej zielone i bujnie rosnące ale za to kwitną obficiej przez co pewnie i szybciej możemy uzyskac nasiona.