Jest to strona o jednym tylko
gatunku, o Ariocarpus agavoides.
Do niedawna jeszcze ten Ariocarpus występował pod
nazwą gatunkową
Neogomesia agavoides.
Uprawa tego małego ariocarupsa nie jest trudna , myślę że jest to najłatwiejszy w uprawie ze wszystkich ariocarpusów i chyba najszybciej daje hodowcy zadowolenie, już czteroletnie siewki uprawiane na własnych korzeniach kwitną . Ze zdziwieniem stwierdzam że to ariocarpus, niezbyt popularny w kolekcjach, nawet tam gdzie rodzinka ariocarpusów jest dość licznie reprezentowana, Ariocarpusa agavoides często nie ma, chociaż zupełnie nie ma ku temu powodów.
Dowodem na to jest że, nie mając z ariocarpusami żadnego doświadczenia udało mi się wysiać i do dziś(po 15latach) w dobrym stanie te rośliny utrzymać i to nie w profesjonalnej ogrzewanej szklarni , jest to wiec ariocarpus dla każdego.
Rośnie już kilkanaście lat w czymś co można by inspektem na nogach nazwać, przez całe lato od maja do listopada ma bezpośrednie niebo nad sobą,s zyby zamykam tylko w czasie kiedy jest zimno i pada deszcz . Pod koniec maja, kiedy zdarza się już w centralnej Polsce ciepła pogoda korzystam z ciepłego deszczu i odkrywam żeby po zimowej suszy rośliny zostały pierwszy raz podlane, to pierwsze podlanie jest lekkie tylko żeby rośliny miały sygnał że czas zimowego spoczynku się skończył, następne podlanie już mocne dopiero w połowie czerwca też czekam na ciepły letni deszcz dobrze żeby doniczka z ariocarpusami dokładnie została przemoczona. Zaręczam że nic złego roślinom się nie stanie wkrótce pobiorą wodę i świeża zieleń się pojawi.
Substrat i objętość doniczki do roślin trzeba tak dobrać żeby w kilka dni do tygodnia doniczka przeschła . Jak widać moje rośliny podlewa deszcze co uważam że jest dla nich najlepsze. Cała trudność polega na tym żeby wybrać momenty kiedy jest ciepło i pada po tak gruntownym podlaniu rośliny maja zapas wody aż do końca lipca kiedy to trzeba upolować następny ciepły deszcz jak jest ciepło jeszcze w sierpniu też można rośliny obwicie podlać i też przez deszcz i w tym miesiącu trzeba to deszczowe podlewanie zakończyć. W następnym miesiącu we wrześniu podlewamy już ostrożniej i poprzez deszczówkę zebrana wcześniej starając się nie moczyć pędów a tylko ziemię w której rosną o tej porze już w nocy i rano jest w powietrzu dużo wilgoci rośliny już tak chętnie nie przesychają.
Oczywiście można podlewać rośliny samemu, to bezpieczniejsze a jak niektórzy twierdzą rośliny wyglądają ładniej są bardziej puszyste, moim zdaniem lepiej do tego używać deszczówki lub innej wody, ale żeby nie zawierała dużej ilości węglanów i innych minerałów w niej rozpuszczonych. To powoduję że gleba w doniczce szybko się zasala i o wiele częściej będzie trzeba rośliny przesadzać .
Najczęściej w sierpniu na roślinach są już widoczne pączki które wolno rosną. Rośliny najczęściej zakwitają w moich warunkach pod koniec września lub nawet w październiku (niestety czasem o tej porze pogoda bywa paskudna deszczowa i zimna lepiej wtedy zabrać roślinę do cieplejszego miejsca. Ja zabieram do domu na parapet, w niczym to roślinie nie przeszkadza, często właśnie na parapecie południowego okna zakwita ) jeżeli rozwinęły się kwiaty jednocześnie na kilku roślinach możemy przystąpić do zapylania . Po dwóch tygodniach badamy zaschłe kwiaty lekko je pociągając jeżeli dają się łatwo usuwać to znaczy że zapylenie się nie udało i resztki trzeba usunąć w miejscu gdzie zapylenie się udało reszty kwiatu nie da się usunąć trzeba dwie trzecie zaschniętego kwiatu delikatnie wyciąć nożyczkami żeby grzyby nie miały pożywki do rozwoju.
W październiku musimy dbać żeby rośliny były już cały czas suche jeżeli pogoda jest znośna wracają do szklarenki świeże powietrze im służy i mogą zostać w tym inspekcie aż do listopada nawet jak się zdarzą małe przymrozki roślinom to nie szkodzi . Suche rośliny pod koniec października przenosimy już do cieplejszego stanowiska może to być nawet parapet okienny w domu zwłaszcza jeżeli udało nam się je zapylić lepiej je mieć w domu pod kontrolą w tym czasie już kształtują się owoce zwykle po miesiącu od udanego zapylenia widać małe zielone wypukłości to góra owocu resztki kwiatu nadal tam zostają nie dając się usuwać .
W miesiącach kwiecień do czerwca owoce dość szybko się wysuwając cieszą oko lekką czerwienią w miarę dojrzewania przechodząc w delikatny róż . Ze zbiorem najlepiej poczekać aż owoce zaczną się kurczyć i zasychać, staramy się nie zostawić żadnych resztek owoców na roślinie. Nasiona zebrane trzeba dokładnie oczyścić z resztek starannie wysuszyć i zapakować niech czekają na dogodny termin przez nas wybrany do wysiewu.
W ten sposób przebiega u mnie wegetacja Ariocarpusa agavoides już od 15 lat rośliny kwitną co roku co jest widocznym znakiem że takie traktowanie im odpowiada.
Bardziej szczegółowo opowiem o moich agavoideskach na następnych stronach.
Czasem czteroletnie siewki na własnych korzeniach już kwitną.
Rośliny w grupie czują się zdecydowanie lepiej jednak to rozwiązanie polecam bardziej doświadczonym hodowcom w razie grubego błędu podczas pielęgnacji najwyżej stracimy jedną roślinę a nie kilka